Nissan 300ZX

(Nie)zasłużona legenda?

Wiele pojazdów staje się popularne dopiero wiele lat po premierze. Jeszcze inne już w momencie wyjazdu z fabryki onieśmielają pozostałe auta blaskiem swojej sławy. Zawsze będzie istniało także niezbyt zaszczytne grono pechowców: mają wszystko co trzeba, aby zachwycać: wygląd, szlachetne geny i mocny silnik. Niektóre nigdy nawet nie miały przewidzianych wersji sedan ani silników diesla! Mimo tej doskonałej metryki, nie osiągają one sukcesów: zapomina się o nich tak szybko, że producent nie jest w stanie nawet na czas zaprezentować następcy. Auta, które na papierze ma wszystko oprócz… sukcesu. Oto historia Nissana 300ZX. Jednego z największych niedocenianych. 

Z31 czy Z32?

Nissan 300ZX doczekał się dwóch odsłon: Z31 (około 330 tysięcy sprzedanych egzemplarzy) oraz Z32 (około 165 tysięcy sprzedanych egzemplarzy). Ambicje Japończyków z Nissana były jednak nieco większe, czego przejawem jest wieloletni brak chęci do zaprezentowania jakiegokolwiek następcy ze słynnej serii Z. Trwały wprawdzie prace nad 350Z, jednak fundusze na opracowanie go były dosyć ograniczone. 

Długa kariera 300ZX to jednak także sukcesy: silnik V6 generuje niezwykłą jak na lata 90 moc 280 koni mechanicznych (mowa o podwójnie doładowanym VG30DETT). Wprawdzie nie jest on tak pożądany jak rzędowy RB26DETT z Nissana Skyline z identycznych roczników (większy koszt tuningu V6, zbyt duży moment obrotowy w najniższych przedziałach), jednak w przypadku seryjnych klasyków nie ma to żadnego znaczenia. Inną dostępną jednostką w przypadku 300ZX Z32 jest VG30DE, o mocy 230 koni mechanicznych. Poprzednik, a więc 300ZX Z31, mógł mieć jednostki generujące moc od 160 do 200 KM. Również rozpędzały one pojazd w bardzo łatwy sposób, przede wszystkim ze względu na niższą wagę.  

Wygląd 300ZX nie pozostawia złudzeń: to auto jest szybkie! Doskonałe wyważenie i elastyczny silnik V6 stanowią doskonały duet. W prawdzie generacja Z32 nie jest autem lekkim (nawet 1,6 tony w przypadku wersji 2+2), jednak jej charakter wyróżnia dzika siła. Często powtarzaną ciekawostką jest fakt, iż fabryczne lampy z 300ZX zostały zaadaptowane do legendarnego Lamborghini Diablo. Nie jest to miejska legenda, gdyż faktycznie tak jest. Co ciekawe, firmy tuningowe z łatwością znajdowały nabywców na… wertykalne zawiasy do 300ZX, umożliwiające otwieranie drzwi do góry. Wszystko po to, aby upodobnić Nissana do Lamborghini. Wzajemna inspiracja!

Po wielu latach blask Nissana nie świeci już tak jasno, jednak wciąż jest to pożądany klasyk. Nieco zapomniany, wciąż nie osiąga kwot tak zawrotnych, jak jego konkurencja. Warto zauważyć, iż bezpośrednimi alternatywami była m.in. Toyota Supra, której nikomu bliżej przedstawiać nie trzeba. W starciu z jej popularnością 300ZX miał niestety bardzo ograniczone możliwości działania. Największy sukces odniósł w USA, zapewne jeszcze na fali olbrzymiej popularności Datsunów 240Z czy 280ZX. Były one na tamtejszym rynku symbolem prawdziwego sportowego auta japońskiego.

Po około 20 latach od premiery wychodzą na jaw pewne niedoskonałości techniczne. Mechanika jest skomplikowana, a poziom trudności wzrasta proporcjonalnie do zagęszczenia podzespołów w małej komorze silnika. Niezbyt doświadczeni mechanicy mają ogromne problemy z naprawą tego auta, a prawdziwych specjalistów niestety brakuje. W związku z tym istnieją obawy przed kupnem tego 300ZX – w wielu przypadkach uzasadnione prawdziwymi przykładami. Jeżeli jednak ktoś odważy się posiadać tego wspaniałego, choć niedocenionego Nissana – z pewnością nie pożałuje.